2 kg czarnych porzeczek
0,5 - 0,75 kg cukru
1/3 łyżeczki soku z cytryny
skórka starta z cytryny
1-2 łyżki cukru pudru
Uwielbiam kwaśne dżemy. Nie przepadam jednak za czerwoną porzeczką, za to za czarną
bardzo.
Będąc ostatnio na wsi narwaliśmy porzeczek specjalnie z myślą
o dżemie.
Ponieważ oprócz blogowania pracuję nie miałam czasu żeby zrobić
wszystko za jednym zamachem dlatego
robienie dżemu rozłożyłam na kilka dni.
I dnia wieczorem odszypułkowałam porzeczki, opłukałam,
odsączyłam.
Do dużego 2 litrowego słoika wsypywałam na przemian warstwę porzeczek i cukru.
Rano porzeczki puściły sok jednak dopiero wieczorem miałam czas na smażenie.
Ja użyłam dużej patelni, przesypałam zawartość słoika i smażyłam na małym ogniu
przez około 1,5 godziny mieszając od czasu do czasu, by się nie przypalił.
Na tym etapie dodałam odrobinę soku z cytryny.
Dnia drugiego z rana jeszcze przed pracą smażyłam przez godzinę. Dżem zmniejszył swoją objętość
i stał się bardziej gęsty.
Dnia 3 przygotowałam 4 słoiki każdy po około 250 ml. pojemności.
Sparzyłam słoiki oraz nakrętki, wysuszyłam.
Dżem doprawiłam startą skórką z cytryny i cukrem pudrem,
Podsmażyłam.
Gorący dżem przełożyłam do słoików, dobrze dokręciłam i postawiłam dnem do góry.
Zamiast zwykłego cukru można użyć cukru żelującego.
Robiony dżem nie
doczeka zimy, bo już wczoraj jedliśmy z nim gofry.
W planie jeszcze lody porzeczkowe :) Aż mi cieknie ślinka
na samą myśl.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz